Menu

wybraliśmy LEPSZE ŻYCIE

Pewnie niektórym z Was śni się ucieczka na wieś. Nam się to udało i zaczęliśmy nowe, lepsze życie.

ZŁY JĘZYK

owapastelowa

20190123_101654

Od  lat przyglądam się jak plotka żywi się krzywdą tutejszej małej społeczności. Trudno pojąć dlaczego w dzisiejszych czasach tak się świetnie czuje i kwitnie jedna z najgorszych skłonności człowieka. Wydawałoby się, że w dobie seriali, mediów społecznościowych, kiedy prawdziwe historie, tragedie i  sensacje dosłownie wylewają się z ekranów telefonów czy telewizorów, ludzie powinni mieć dostateczną ilość złych emocji, by powstrzymać się od rzucania pomówień na sąsiadów czy oczerniania ich. Nic podobnego. Zawsze znajdują czas na dopisanie nieprawdy lub złej interpretacji czyjegoś życia.

Plotka potrafi głęboko zranić, może zniszczyć komuś życie, a nawet zabić. Przecież niejeden raz pomówienie o zdradę stało się przyczyną morderstwa.

Na wsi plotki ludzie się  boją, bo znają jej siłę rażenia. Młoda mężatka nie porozmawia przed kościołem z kolegą ze szkoły, gdy mąż pracuje akurat za granicą, bo wie, że natychmiast ktoś to dostrzeże, doklei grzeszną historię i  doniesie mężowi, nawet gdyby ten przebywał na końcu świata. Tak uruchomiona wyobraźnia jest jak śnieżna kula. A jak tu tłumaczyć się przez telefon? Zawsze zostanie jakiś cień niepewności, obleśne podejrzenie, które wypełźnie kiedyś z zakamarka i jeszcze raz celnie ugodzi.

Plotka może zablokować  karierę. Plotka bywa bronią, używaną  w gminnych rozgrywkach politycznych. Kandydat na wójta może nawet nie być świadom, że nie ma szansy na głosy, bo nie wie, iż ktoś mu dokleił łatkę „księżej dziurki”. Jest to podłe i obrzydliwe. Nawet gdyby to oskarżenie miało podstawy, to z ofiary robi się winowajcę, bez najmniejszej refleksji nad jej ewentualnym cierpieniem.

Innym  aspektem plotkarstwa jest gotowość rozpowszechniania złych wiadomości. Jeśli przydarzyło się największe nieszczęście, to rodzina może się dziś prędzej o tym dowiedzieć z portalu niż od odpowiedzialnych służb. To musi być straszne.

Zastanawiam się co jest nagrodą dla podmiotu, który podejmuje takie działanie. Przecież nie czysta satysfakcja, że jest pierwszy. To musi być coś więcej. Ale co? Że jest źródłem sensacji, źródłem cierpienia bliskich ofiary? Podła radość, że to nie mnie dotknęło? Jaką to stanowi  wartość, skoro  ludzie tak się ścigają w tej materii?

Trochę rozumiem skąd to się u nas wzięło. Akcje mediowe „ widziałeś coś, zrób zdjęcie, zadzwoń, bądź pierwszy, jeżeli to będzie news to dostaniesz kasę” na pewno rozpowszechniły czujność potencjalnych donosicieli i stworzyły nowy towar. Ale tutaj na wsi nikt nikomu nie płaci,  więc ten argument nie może być brany pod uwagę. No to co? Zło w czystej postaci? Bezgraniczna podłość? I żadnej refleksji nad skutkami oplucia?  Czy wręcz przeciwnie – świadomy triumf dokonania krzywdy, przy jednoczesnym poczuciu bezkarności. Bo chociaż wszyscy tu się znają, niezwykle trudno jest ustalić źródło plotki, szczególnie gdy – podawana z ust do ust - po drodze obrasta w nowe interpretacje.

W dawnych wiekach Bolesław Krzywousty  plotkarstwo i rozpowszechnianie złych wiadomości  karał obcięciem języka, co ponoć skutecznie odstraszało. Jak widać nie na zawsze.

Za to współcześnie siłę plotki w Polsce poznał biznesmen, który wprowadzał na rynek nowy rodzaj szamponu. Było to w latach osiemdziesiątych, kiedy  marketing dopiero u nas raczkował. Ta firma wysyłała próbki szamponu  pocztą. Wydawałoby się, że klienci powinni być zachwyceni, bo pierwszy raz ktoś zastosował marketing bezpośredni,  prosto mówiąc – każdy mieszkaniec dostał  za darmo próbkę do swojej skrzynki pocztowej. Ale cała akcja reklamowa skończyła się fiaskiem, kiedy ktoś ( kto - skoro wtedy nie było jeszcze konkurencyjnych firm na rynku?) rozpuścił plotkę,  że po tym szamponie włosy wypadają. I klops.

Na wsi, w małej społeczności, jak w stadzie, ustala się pewna hierarchia. Kiedyś pan, wójt i pleban, teraz lekarz, weterynarz, radny, nauczyciel – to są persony małych społeczeństw. Może puszczanie plotek, teraz także w postaci fake newsów, ma odsunąć konkurencję od drabiny awansów społecznych. Raz opluty, już zawsze będzie miał na sobie skazę.

W Wikipedii możemy przeczytać, że osoba, która rozpowszechnia plotkę  wśród członków grupy, robi to  aby podnieść swój status, poprawić swoją pozycję w grupie, sugerując, że ma moralne prawo oceniać innych.

A czy ludzie spowiadają się z plotkarstwa? Pewnie  nie, bo nie czują się odpowiedzialni za jej końcowy skutek, nawet jeśli strzałą plotki  osiągają zamierzony cel. Żeby zarzucić coś komuś w oczy – trzeba mieć charakter i liczyć się z konsekwencjami. Zjadliwe puszczenie w obieg  nieprawdy zwykle uchodzi na sucho, a daje poczucie satysfakcji.

Etymologia słowa plotka w różnych językach sugeruje, że roznosicielami plotek są osoby nam bliskie – przyjaciółka domu ( ang.), matka chrzestna (fr.) czy sąsiadka (hiszp.).

Plotka, w  hebrajskim Laszon ha-ra,  to "zły język". Termin oznacza obmowę, plotkę, także w piśmie. Religia judaistyczna, przypisująca wielką moc słowu, surowo ją potępia oraz uważa, że plotka zabija tego, który wypowiada plotkę, tego, który jej słucha i tego, o którym się w tej plotce mówi.

© wybraliśmy LEPSZE ŻYCIE
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci